Opracowanie koncepcji architektoniczno-urbanistycznej zabudowy zachodniej pierzei wraz z koncepcją zagospodarowania płyty Starego Rynku w Bydgoszczy.
Projekt konkursowy

<<< powrót
  • Z I V V A laboratorium projektowe
Skład zespołu:
  • Tomasz Rokicki  
  • Katarzyna Wojciechowska  
  • Vadym Ruschits  
  • Aleksandra Wojciechowska  
  • Jacek Wojciechowski 
.
.
.
.
.
KONTEKST


Gdyby urbaniści kierowali się w swojej pracy jedynie sentymentem do zastanej architektury, niemożliwą do osiągnięcia byłaby pokojowa symbioza zastanego i nowego, a tym samym nasze wartościowe stare miasta wkrótce zamieniłyby się w świecące pustkami skanseny, przez które tylko od czasu do czasu przewinęłaby się grupka turystów. Już sama obawa przed uzupełnianiem zastanej tkanki, przed przywracaniem jej wartości, które utraciła oraz dodawaniem jej walorów użytkowych kłóci się z ideą zawodu urbanisty, gdyż urbanistyka jest sztuką nie tylko konserwacji, ale przede wszystkim budowy miast. Skoro więc architektura ma być, wedle witruwiańskiej zasady, piękna, trwała i użyteczna, to samo winno dotyczyć jej zespołów. Piękny, posiadający właściwe sobie historyczne proporcje, utrwalony, bo otoczony troską oraz użyteczny, bo warto nań przychodzić – powinien być najważniejszy plac w mieście.

Uznany na świecie, a projektujący głównie w kraju monumentów, kolebce naszej cywilizacji, skąd sam też się wywodzi – Renzo Piano - jest tego samego zdania. Hołduje bowiem mądrej zasadzie, uznając, że nowo projektowana w historycznym kontekście zabudowa nie musi udawać, że powstała za czasów Sykstusa V, powinna jednak, mimo swojej niezaprzeczalnej współczesności, sprawiać nieodparte wrażenie, że stoi na swoim miejscu od wieków.

Projektowanie i odbudowa zachodniej pierzei Starego Rynku w Bydgoszczy nie jest jedynie zamierzeniem budowlanym. Kontekst architektoniczny nie jest łatwy. Nowoprojektowany budynek ma stanowić jedną czwartą część zabudowy najważniejszego w mieście placu. Kontekst społeczny jest wymagający. Wielu mieszkańców przywiązanych jest do bryły istniejącego do roku 1940 kościoła pojezuickiego pw. św. Ignacego Loyoli i oczekuje jego odbudowy, tymczasem przedstawiciele kościoła są zdania, że Stare Miasto ma wystarczającą ilość świątyń i nie planują budowy następnej. Wreszcie kontekst historyczny jest tak silny, jak wielka jest tragedia każdej z ofiar pamiętnych dni początku II Wojny Światowej w Bydgoszczy. Ważność miejsca potęguje ilość pomordowanych oraz piękna legenda o krwawym śladzie dłoni księdza odciśniętym na murze kościoła w chwili, gdy umierając, ksiądz ów oparł się o ścianę - śladzie, który odnawiał się po każdym oczyszczeniu elewacji. Bydgoszczanie poszukiwali odpowiedzi na nurtujące ich pytanie o przyczynę i sens rozebrania, nie zburzenia czy wysadzenia w powietrze, ale właśnie rozebrania, cegła po cegle, całej zachodniej pierzei rynku. Wszędzie tam, gdzie trudno o zdroworozsądkowe rozumowanie, rodzą się legendy. Bo jak zmieścić w głowie ideę wynarodowienia okupowanej społeczności poprzez pozbawienie jej dóbr kultury? I w zasadzie dlaczego Niemcy mieliby zadawać sobie tyle trudu i rozbierać miasta, w których planowali zamieszkać? Jak dalekosiężne musiały być plany najeźdźcy, jeśli już w pierwszych dniach wojny zakładał przeobrażenie bydgoskiego rynku w plac służący nazistowskim wiecom i defiladom, a jednej z pierzej – w reprezentacyjny, utrzymany we właściwej nowym władzom miasta stylistyce budynek. Jedno jest pewne – w powojennej Bydgoszczy pozostało jej okaleczone centrum miasta, z placem o zaburzonych historycznych proporcjach, bez świątyni, która była jedną z ikon miejskiej historii i architektury, a także silną dominantą na placu i w sylwecie całego układu urbanistycznego.

Jak projektować w tak bogatym kontekście architektoniczno – historycznym i mając na uwadze ważne i słuszne oczekiwania społeczeństwa? Czy pozostawić plac po rozebranej pierzei pustym i tym samym zgodzić się na wyrządzoną miastu krzywdę? Czy odbudować dokładnie to, co nam zniszczono? W tym samym kształcie, cegła po cegle podnieść z ruin? Ale czy to nie byłaby czysta przekora? A zatem zbudujmy pierzeję, ale z napiętnowaniem tragedii, jaka miała tu miejsce. To już nie będzie jedynie przekora, ale świadectwo. Zresztą w pierwszym z przypadków – czemu miałaby służyć replika elewacji kościoła kryjąca w swych murach pomieszczenia urzędu? Pastisz wszak jest jednym z nurtów myślenia o projektowaniu w historycznym sąsiedztwie. Był też podyktowaną względami patriotycznymi metodą odbudowy choćby powojennej Warszawy i Gdańska wszędzie tam, gdzie zabrakło źródeł ikonograficznych. Ale czy odwiedzający odbudowane po wojnie warszawskie Stare Miasto, nie wiedząc, że jest to miasto podniesione z ruin, mają świadomość tragedii, jaka się tam rozegrała?

STYL

Zdecydowaliśmy, że projektując pierzeję, posługiwać będziemy się współczesnymi środkami wyrazu i inspirować bogatym kontekstem. Jak zatem kształtować architekturę w tym miejscu? Wbrew pozorom nie może być to typowa dla Bydgoszczy architektura z muru pruskiego, w który obfituje zabudowa wzdłuż Brdy i przedmieścia, gdyż tak konstruowano budynku gospodarcze i techniczne, spichrze, magazyny, koszary. Według niektórych przekonań budynki z muru pruskiego powstawały poza ścisłym centrum, tworząc przedmieścia, które w razie najazdu podpalano, powodując, że drewniana konstrukcja wypalała się, a utrzymywana przez nią cegła spadała. W ten sposób powstawało pole do obstrzału najeżdżającego nieprzyjaciela, który już nie znajdował dogodnego schronienia na przedmieściu. Tak broniono tego, co w mieście najcenniejsze – jego serca z reprezentacyjnym placem, ratuszem, kościołami i najbogatszymi kamienicami. Te z kolei budynki wyglądały już zgoła inaczej niż na przedmieściu. W centrum panował przepych. Liczba okien i dekoracji stanowiła o sytuacji materialnej właściciela kamienicy, a architektura nie pozostawała w tyle za architekturą centrów innych ważnych europejskich ośrodków na północ od Alp, takich jak Gdańsk czy Bruksela.


FORMA - OPIS ELEMENTÓW ROZWIĄZAŃ ARCHITEKTONICZNYCH I KONSTRUKCYJNYCH


Zanim zacznie się projektowanie w jakimś miejscu, warto w nim pobyć, popatrzeć na nie, zrozumieć i poczuć rytm jego życia. Tylko wtedy jest się w stanie projektować z pożytkiem dla tego miejsca. „Marka miasta opiera się na analizie jego potencjału, zrozumieniu fenomenu założenia urbanistycznego, tworu historycznego, społeczności oraz wrażenia, jakie ten fenomen robi na opinii publicznej.”1

Z analizy urbanistycznej miejsca wynika kilka zasadniczych wniosków, które stały się pretekstem dla formy budynku i placu:

- brak dominanty,
- potrzeba upamiętnienia wydarzeń historycznych i dawnego wyglądu zachodniej pierzei,
- potrzeba stworzenia pretekstu dla częstszych odwiedzin mieszkańców i turystów – potrzeba - zaintrygowania odwiedzających,
- potrzeba stworzenia pretekstu dla pobytu - potrzeba umeblowania rynku,
- możliwość wykorzystania faktu interesującego położenia runku na 18 południku na wschód od Greenwich2,
- możliwość upamiętnienia lokalizacji dawnego ratusza na środku rynku,
- potrzeba pozostawienia możliwie dużej przestrzeni placu bez zabudowy umożliwiającej organizowanie czasowych przedstawień, koncertów, lodowisk, festynów, wystaw,
- potrzeba wykreowania nowej jakości przestrzeni publicznej, stworzenia „salonu” miasta, miejsca docelowego, przez które nie tylko się przechodzi najkrótszą trasą, ale w którym się przebywa,
- potrzeba stworzenia przestrzeni bezpiecznej i dostępnej również dla osób niepełnosprawnych,
- potrzeba budowy reprezentacyjnego budynku utrzymanego w skali i charakterze placu, nie będącego jednoprzestrzennym monumentem, lecz zróżnicowaną bryłą, spójną i zharmonizowaną z otaczającą zabudową,
- potrzeba stworzenia budynku dostępnego zarówno dla urzędników, jak i mieszkańców, przejrzystego w swoich strukturach i zachęcającego do odwiedzin.

Z tak sformułowanych postulatów zrodziła się dość minimalistyczna, lecz uporządkowana forma placu. Koncepcja przewiduje przełożenie nawierzchni z wykorzystaniem istniejącego materiału – kostki granitowej oraz wzbogaceniem jej o trzy inne rodzaje kamienia. Pasy z granitu o trzech odcieniach szarości (w tym ułożona powtórnie kostka pochodząca z istniejącej posadzki placu) mają przeplatać się, akcentując najważniejsze wejścia do ratusza i muzeum oraz zaznaczać oś kierującą wzrok do miejsca, gdzie stał kościół. Liniami wykonanymi z białego twardego wapienia lub trawertynu zaakcentowano rysunek fundamentów dawnego ratusza i kościoła. Wszystkie zmiany rodzaju nawierzchni w obrębie płyty rynku miałyby zostać wykonane bezprogowo. Wzory czytelne będą dzięki subtelnej zmianie koloru i faktury nawierzchni. Ponieważ trudno wyobrazić sobie ratusz bez zegara, na posadzce zaprojektowano zegar słoneczny „analematyczny”, zarysowany jedynie w posadzce i nie posiadający wskazówki. Odczyt godziny w takich zegarach możliwy jest jedynie przy pomocy cienia rzuconego przez odczytującą godzinę osobę. Dodatkowo po zweryfikowaniu domniemanego położenia rynku na południku 18°E (różne źródła podają odmienne współrzędne siatki geograficznej, a osiemnasty południk został już zaznaczony w posadzce na bulwarach Brdy) można zaznaczyć przebieg południka linią niewielkich lamp wbudowanych w posadzkę rynku i przecinających się z zegarem na jego godzinie dwunastej. Zegar zintegrowany z południkiem na pewno stałby się dodatkową atrakcją dla odwiedzających rynek zarówno w dzień, kiedy możliwe byłoby odczytanie godziny, jak i po zmroku, kiedy zapalone byłyby lampki południka. Zaznaczenie tak wyjątkowego położenia geograficznego bydgoskiego rynku na pewno stałoby się przyczyną jego większej atrakcyjności i rosnącej popularności wśród odwiedzających.

Dotychczas opisano elementy płaskie rynku, zarysowane jedynie w posadzce. W projekcie przewidziano również elementy jego „umeblowania” rozstawione w sposób zapewniający możliwie największą przestrzeń pustą ułatwiającą organizowanie czasowych imprez.

Do elementów tych należy przede wszystkim akcent w postaci pomnika ustawiony na środku działki po dawnym ratuszu, jednocześnie na osi nieistniejącego kościoła i na osi ulicy Mostowej, zamykając kompozycyjnie widok z tej ulicy. Wydaje się słusznym dedykować to miejsce ofiarom Krwawej Niedzieli w Bydgoszczy, dlatego propozycja pomnika przedstawia dramatyczne, płaczące drzewo z dłońmi zamiast liści. Drzewo będące jednocześnie symbolem życia niesie dwa przesłania – jest symbolem dramatu, ale i odrodzenia. Planuje się również wyposażyć rynek w: ławki – „sofy” i lampy – „abażury” (czyniąc z niego w sensie dosłownym i przenośnym salon miasta i miejsce spotkań), stojaki na rowery, kosze na śmieci oraz „sensory” i „wizjery”. Sensory dotykowe zostać by miały zintegrowane z odwzorowanymi na elewacji nowego ratusza metaforycznymi organami kościoła. Za sprawą dotknięcia dłonią sensora, zapalać mogłaby się część organów. Dotyk dłonią ma przywoływać legendę o księdzu, natomiast rozświetlanie organów kojarzyć ma się ze świecą zapalaną w czyjejś intencji. Im więcej dłoni spoczęłoby na sensorze danego wieczoru, tym jaśniej świeciłaby przestrzenna rzeźba w postaci milczących organów umieszczona tuż nad dawnym wejściem do nieistniejącego już kościoła. Wizjery natomiast byłyby zbliżonymi w formie do sensorów elementami małej architektury, posiadającymi na uśrednionej wysokości wzroku okular z przeźroczem ukazującym starą fotografię fragmentu rynku, na który byłyby skierowane. W ten sposób, dzięki starym fotografiom nałożonym na rzeczywisty, współczesny obraz placu, miejsce zyska nowy, czterowymiarowy, bo wzbogacony o wymiar czasu, kształt. Wizjery i sensory planuje się zlokalizować we wschodniej części rynku oraz w niewielkiej ilości wkomponować również w przestrzeń przed wejściem do muzeum. Tu też - u stóp projektowanego muzeum przewiduje się urządzić przestrzeń do działań artystycznych, wystaw, wernisaży, organizowania czasowych instalacji, otwartą dla sztuki performance'u, teatru ulicznego i innych przedsięwzięć kulturalnych. Byłaby to przestrzeń wyposażona w sposób trwały w ławki, strzyżoną zieleń, sensory i wizjery oraz czasowo zagospodarowywana poprzez działania artystyczne podejmowane z inicjatywy muzeum i zapraszające przechodniów do jego odwiedzania. Swobodną kompozycję elementów wyposażenia tej części placu zamykałby ewentualny południk z nanizanym na niego zegarem słonecznym oraz pas posadzki o innym kolorze akcentujący wejście do nieistniejącego kościoła.

Poważna przyczyna wyludnienia tej części miasta leżeć może w braku odpowiedniej ilości siedzisk. Obserwując ruch na rynku o obecnym kształcie i sposobie zagospodarowania, zauważyć można, że większość osób przecina plac najkrótszą drogą, kierując się od wlotu ulicy Mostowej do wylotu w Stefana Batorego i Jana Kazimierza i odwrotnie. Tak zarysowany trójkąt intensywnego ruchu zaobserwować można już na zabytkowych mapach miasta. Celowym byłoby ten tradycyjny układ komunikacyjny zachować, nie tarasując przechodniom wydeptanej przez wieki ścieżki. Jednocześnie wyzwaniem jest sprawić, aby zainteresowani bogatym programem rynku, na chwilę z tej ścieżki zboczyli. Atrakcyjny program rynku i pierzei, a także zapewnienie miejsca do siedzenia może spowodować, że rynek z przedsionka przed bulwarami Brdy stanie się również miejscem docelowym spacerów, miejscem interesującym, w którym warto przebywać.

W koncepcji oprócz wolnostojących ławek przewidziano siedziska na stałe zintegrowane z budynkiem pierzei. W miejscu, gdzie dawniej zaczynała się zabudowa, posadzka rynku zaczyna się piąć w górę pod nawisem wyższych pięter ratusza i muzeum, tworząc na parterze budynku amfiteatralne schody, dające możliwość obserwacji płyty rynku z nieznacznego wzniesienia, zachęcające do siedzenia w czasie niepogody, będące świetnym pretekstem do odwiedzania ratusza nie tylko przez petentów, ale i zwiedzających, dzieci zainteresowane pracą urzędu. Ze schodów, poprzez szklane przegrody można by obserwować ogólnodostępne pomieszczenia budynku, co czyniłoby przestrzeń bardziej demokratyczną i otwartą dla większej publiczności. Schody pięłyby się w górę, prowadząc do wydzielonego na ich końcu miejsca – tak zwanego „punktu widokowego w mieście”, gdzie na dużym ekranie wyświetlane byłyby nadsyłane przez mieszkańców zdjęcia, filmy, wizualizacje dające możliwość organizowania konkursów, wystaw, pokazów i możliwość wypowiedzenia się mieszkańcom przy użyciu tej niekonwencjonalnej formy przekazu. W ten multimedialny sposób zorganizowany zostałby pierwszy z założonych w projekcie punktów widokowych. Drugi, już bardziej tradycyjny można urządzić na dachu ratusza, dokąd prowadziłaby jedna z klatek schodowych oraz windy.

Jednak nie cała powierzchnia rynku przechodzi płynnie w amfiteatr ratuszowych schodów. W najważniejszych miejscach pozostawiono płytę posadzki płaską. Tak zaakcentowane zostały główne wejścia do budynku oraz jeszcze jedno ważne miejsce – działka, na której stał kościół. Parter pierzei w miejscu kościoła nie został zabudowany. Tworzy się tam obszerny dziedziniec między muzeum, a ratuszem dający możliwość wyeksponowania znalezisk archeologicznych, ukazania fundamentów dawnego kościoła pod odpowiednio zaprojektowaną posadzką ze szkła hartowanego. Wyeksponowane, oświetlone znaleziska, w przeciwieństwie do architektonicznego pastiszu polegającego na próbie odwzorowania kształtu i stylu kościoła na elewacji nowego budynku, nie będą niczego udawać. Staną się namacalnym świadectwem historii, mówiąc same za siebie.

Posadzka ulic okalających rynek powinna zostać wykonana z wykorzystaniem istniejącego bruku z niezbędnymi jego uzupełnieniami. Zakłada się wymianę krawężników oraz betonowych płyt chodnikowych, zachowanie istniejących wysokich latarni oraz nasadzenie strzyżonych drzew wzdłuż pierzei wschodniej.

Posadzka rynku zawija się, tworząc amfiteatralne schody, przechodząc w jego elewację tylną, dach, a następnie zawijając się i opadając kamiennym płaszczem na froncie budynku. Elewacja frontowa odzwierciedla wewnętrzny podział funkcjonalny obiektu, przywołując jednocześnie na myśl charakterystyczne dla starego miasta gabaryty frontów kamienic. Budynek pełni zaledwie funkcję urzędu i muzeum, jednak na froncie zarysowane zostało jego rozbicie na: muzeum, część biurową urzędu, część urzędu mieszczącą dużą salę konferencyjną ukrytą za milczącymi organami. Zarysowane na całej wysokości elewacji zostały również główne wejścia. Budynek rozstępuje się na parterze w miejscu, gdzie stał kościół, tworząc wewnętrzny dziedziniec wejściowy prowadzący zarówno do urzędu jak i muzeum oraz na dziedziniec tylny, dając możliwość organizowania kameralnych spotkań, koncertów na świeżym powietrzu (być może organowych – dla upamiętnienia nieistniejącego kościoła i wydarzeń z września 1939r.) oraz wyeksponowania znalezisk archeologicznych, jak już wspomniano, w odpowiednio zaprojektowanej posadzce. Jeśli badania archeologiczne wykażą, że fragmenty części podziemnych dawnej pierzei zachowały się w stanie umożliwiającym ich udostępnienie zwiedzającym, również zakłada się ich wyeksponowanie na podziemnych kondygnacjach, w szczególności w podziemiach dziedzińca wewnętrznego. Istnieje możliwość połączenia funkcjonalnego pomieszczeń zaprojektowanych w starych fundamentach z częścią muzealną.

Do budynku wchodzi się poprzez szerokie kładki nadwieszone nad niższymi poziomami dające możliwość wglądu w te poziomy i zapowiedź ich funkcji. Z kładek wejściowych ratusza widać zapraszającą przestrzeń Galerii Promocji Miasta. Rozmieszczenie stref funkcjonalnych daje możliwość udostępnienia Galerii Promocji Miasta odwiedzającym również poza godzinami urzędowania. Zasada z parteru znalazła zastosowanie również na wyższych kondygnacjach, gdzie perforacja stropów tworzy spektakularne otwarcia przestrzeni. Intrygującym elementem jest zawieszona na poziomie drugiego piętra mała sala konferencyjna.

RONET - Zbigniew Filipek Biuro: 32-020 Wieliczka, ul. Zacisze 16, NIP: 677-133-92-83,
Konto bankowe: BANK PEKAO SA 03 1240 1431 1111 0010 2980 4734, tel: 608 835 030,
e-mail: biuro.ronet@wp.pl, poczta@ronet.pl